Dwie i pół godziny o Rosji, Chinach, Ukrainie i o tym, czy Polska jest państwem z naśladownictwa. Format obiecuje starcie dwóch stron, a przez pierwsze półtorej godziny goście się zgadzają tak konsekwentnie, że prowadzący musi przypomnieć jednemu z nich, jak nazywa się program. Poniżej najpierw mapa tego, gdzie spór faktycznie wystąpił, a potem dwanaście najbardziej kontrowersyjnych tez, każda z informacją, kto ją w ogóle zakwestionował.
Zielone pasma to fragmenty, w których obaj goście zajmują przeciwne stanowiska i wymieniają argumenty. Reszta to zgodne rozwijanie tej samej myśli, na przemian. Podział jest moją oceną na podstawie transkryptu, nie pomiarem z zegarkiem, ale rozkład mówi sam za siebie.
Pierwszy spór pojawia się w 89 minucie. Prowadzący reaguje na niego słowami „o, wreszcie jest dyskusja". Czterdzieści minut wcześniej musiał przypomnieć profesorowi Wielomskiemu, że program nazywa się KONTRA i że oczekuje kontry, na co usłyszał: „mam być w kontrze, tak, ale niestety problem jest, bo to jest prawda". W podsumowaniu odcinka Rymanowski sam to przyznaje: „momentami się zgadzaliście ze sobą, nawet w większej części".
Uszeregowane od najbardziej kontrowersyjnej. Miernik mierzy, jak mocno teza odstaje od tego, co przeciętny widz uzna za oczywiste, a nie czy jest prawdziwa. Druga etykieta mówi, kto ją zakwestionował na antenie.
Osiem konkretnych liczb pada w rozmowie bez wskazania źródła. Przy żadnej nie pada pytanie „skąd". Nie twierdzę, że są fałszywe. Twierdzę, że widz nie ma jak tego ustalić, a przy jednej z nich wystarczy chwila uwagi, żeby zobaczyć, że coś jest nie tak.
| Liczba | Kto | Uwaga |
|---|---|---|
| Mediana dochodów w sektorze publicznym prawie 100 000 zł, w prywatnym mniej niż 7000 | Bartosiak | W tej postaci nie może być prawdziwa i nikt nie reaguje. Nawet przy najżyczliwszym odczytaniu, że chodziło o dziesięć tysięcy miesięcznie, podana proporcja rozjeżdża się o rząd wielkości. To najsłabszy moment jego wywodu, a wywód ten niesie całą tezę o sektorze publicznym. |
| Jedna czwarta pracujących w Polsce pracuje w sektorze publicznym, ponad 51 procent PKB wydaje sektor publiczny | Bartosiak | Obie liczby są sprawdzalne w statystyce publicznej i obie padają bez wskazania rocznika. Padają też w jednym ciągu z tą powyżej, więc dziedziczą jej problem wiarygodności. |
| Cztery tysiące pociągów rocznie z Chin przez Polskę, docelowo sześćdziesiąt do siedemdziesięciu dziennie | Wielomski | Liczba z rozmów na targach, bez dokumentu. Dzielenie wykonuje na antenie i sam się w nim gubi, co dobrze pokazuje, na ile te dane są przygotowane. |
| Ponad połowa amerykańskich F-35 jest niesprawna | Wielomski | Poprzedzone słowem „czytam", bez podania gdzie. Teza o kanibalizacji części jest w debacie obecna, ale konkretny odsetek wymaga źródła. |
| Czterdzieści siedem miesięcy oczekiwania na pocisk Patriot | Wielomski | „Przeczytałem ostatnio". Liczba niesie cały jego argument przeciwko przekazywaniu pocisków Ukrainie i zostaje bez zaczepienia. |
| Dziewięćdziesiąt procent chińskich inwestycji trafiło na Węgry, od sześćdziesięciu do stu tysięcy miejsc pracy | Wielomski | Rozpiętość widełek jest tu sama w sobie ostrzeżeniem. Sto tysięcy miejsc pracy to nie to samo co sześćdziesiąt. |
| Turcja wydaje o jedną trzecią mniej od Polski i jest jedenastą potęgą wojskową świata, Polska około dwudziestej | Wielomski | Rankingi potęg wojskowych pochodzą z prywatnych zestawień o spornej metodzie. Prowadzący próbuje korygować liczbę wydatków, po czym temat się rozmywa. |
| Na Ukrainie mieszka 22 do 23 milionów ludzi i 11 milionów emerytów, PKB jak województwo mazowieckie | Wielomski | Trzy liczby w jednym oddechu, podpierające tezę, że Ukraina nie ma przyszłości. Bartosiak zbywa to jednym zdaniem i przechodzi dalej. |
Cztery miejsca w dwóch i pół godzinie. To jest ta część, dla której warto obejrzeć odcinek.
Wielomski chce, żeby pośrednikiem były Chiny, bo wtedy telefon do Moskwy nie będzie odczytany jako słabość. Bartosiak mówi, że to było możliwe w 2015 albo 2016 roku, a dziś ani Rosjanie, ani Chińczycy nie uznają Polski za samodzielnego rozmówcę, więc trzeba najpierw pokazać, że Amerykanie nie kontrolują naszej eskalacji. To pierwszy moment, w którym padają przeciwne zdania, i pierwszy, w którym prowadzący ożywa.
Dla Bartosiaka niepodległa Ukraina, Białoruś i państwa bałtyckie z Polską to jedyna droga do zmiany bardzo złego układu geopolitycznego. Wielomski odpowiada, że to iluzja, bo każde z tych państw inaczej definiuje, przeciwko komu międzymorze miałoby istnieć, i że tylko Polska chce sojuszu przeciw Moskwie i Berlinowi naraz.
Najostrzejsze starcie odcinka. Wielomski mówi wprost, że nie jesteśmy zainteresowani silną Ukrainą, bo silna Ukraina będzie harda i proniemiecka. Bartosiak odpowiada, że to nasza własna słabość popchnęła Kijów w tę stronę i że będziemy potem płakać, że nas zdradzono. Obaj mówią tu rzeczy, których w polskiej telewizji się nie mówi, i mówią je sobie nawzajem.
Wielomski uważa, że wojna jest paliwem do zniesienia weta i budowy superpaństwa i że to się dzieje. Bartosiak sądzi, że federalizacja nie wyjdzie, i zamiast niej kreśli wariant, w którym Niemcy ogłaszają rozwiązanie Unii i zapraszają chętnych do nowej. Spór trwa dwie minuty i zostaje przerwany pytaniem od widza.
Rymanowski jest w tym odcinku najbardziej aktywną osobą w studiu i to nie jest komplement wobec gości.
Dwukrotnie przypomina, że program nazywa się KONTRA, a w podsumowaniu mówi wprost, że goście zgadzali się w większej części. Trudno mieć do niego pretensje o coś, co sam nazywa.
Kiedy obaj goście zgodnie orzekają, że Ameryka jest bezsilna, pyta: „ale skąd to wiecie na pewno?". Dostaje odpowiedź o zapasach pocisków i temat schodzi na Iran. Pytanie było celne i zostaje niedokończone.
Odczytuje Bartosiakowi cytat z Piotra Gursztyna o agenturze wpływu i pyta go bez owijania, czy jest agentem. To uczciwe postawienie sprawy i najbardziej niewygodna minuta całej rozmowy.
Przy ośmiu konkretnych liczbach z tabeli powyżej nie pada ani jedno pytanie o źródło. Przy porównaniu wydatków Turcji i Polski próbuje korygować z pamięci, po czym odpuszcza.
Kiedy Bartosiak zestawia żądania Trumpa wobec Grenlandii z Anschlussem, prowadzący reaguje natychmiast. Gdy pół godziny później pada drugie porównanie, tym razem Putina do Hitlera, kwituje je zmęczonym „ten Adolf się za często pojawia" i jedzie dalej.